Zgłoszenia trafiają jednym kanałem i wymagają rozdzielenia: awaria blokująca pracę, prośba o dostęp, pytanie o obsługę. Każde ma inną pilność i innego odbiorcę.
Kategorii nie powinno być dużo. Dziesięć czy piętnaście pozycji wygląda dokładniej, ale w praktyce oznacza, że nikt nie wie, którą wybrać, a zestawienia przestają się sumować. Lepiej mieć pięć kategorii używanych konsekwentnie niż piętnaście używanych przypadkowo.
Z treści zgłoszenia, adresu nadawcy i kanału, którym przyszło. Trzeba tylko pamiętać, że zgłoszenia pisane są językiem potocznym: „nie działa mi internet” bywa awarią sieci, wygasłym hasłem albo odłączonym kablem. Dlatego przypisana kategoria powinna być propozycją, którą obsługa może zmienić jednym kliknięciem, a nie decyzją zamkniętą. Historia takich korekt jest zresztą najlepszym materiałem do poprawiania reguł.
Nie z tego, jak zgłoszenie sformułowano. Awaria drukarki fiskalnej w dniu największej sprzedaży jest pilniejsza niż nieco wolniej działający komputer, choć oba brzmią podobnie.
Praktyczne kryterium to liczba osób, które nie mogą pracować, i to, czy sprawa zatrzymuje sprzedaż lub wysyłkę. Dwie zmienne wystarczą. Osobna kwestia to zgłoszenia od jednej osoby powtarzane po raz trzeci — powinny podnosić pilność same z siebie, bo zwykle oznaczają, że poprzednie odpowiedzi nie rozwiązały problemu.
Kilka zgłoszeń o podobnej treści w krótkim czasie zwykle oznacza jeden problem, nie kilka. Rozpoznanie tego pozwala powiadomić wszystkich naraz zamiast odpowiadać osobno.
Jeszcze lepiej działa to w połączeniu z monitoringiem: jeśli w tym samym momencie przyszedł alert o niedostępności usługi, zgłoszenia można od razu podpiąć pod jedną sprawę i wysłać wspólną informację o stanie prac.
Część zgłoszeń da się zamknąć odesłaniem do instrukcji albo automatyczną czynnością — odblokowaniem konta, zresetowaniem hasła. To najlepsze zastosowanie automatyzacji w helpdesku.
Warunkiem jest to, żeby instrukcje istniały i dawały się znaleźć. Odesłanie do bazy wiedzy ma sens tylko wtedy, gdy wpis jest aktualny i opisany językiem użytkownika. Odesłanie do nieaktualnej instrukcji generuje drugie zgłoszenie, tym razem z pretensją.
Zgłoszeń dotyczących bezpieczeństwa i podejrzenia incydentu. Powinny trafiać do właściwej osoby natychmiast, bez pośrednictwa reguł, które mogą je zaklasyfikować jako zwykłą usterkę.
Podobnie ze zgłoszeniami od zarządu i z tymi, które dotyczą utraty danych. Automat może je oznaczyć i przekazać dalej, ale nie powinien ich odkładać na kolejkę ani zamykać samodzielnie.
Przy kilkunastu zgłoszeniach miesięcznie budowanie reguł klasyfikacji zajmie więcej czasu, niż zaoszczędzi. Wtedy wystarczy jeden adres, jedna skrzynka i porządek w odpowiadaniu. Automatyczna klasyfikacja zaczyna mieć sens tam, gdzie zgłoszeń jest tyle, że samo ich rozdzielanie stało się osobną czynnością.